Wywiad z Olivią Ruiz (15.03.2010)

    Na wstępie chciałabym pogratulować Pani Victoire de la musique dla najlepszej piosenkarki i Victoire za najlepszy klip do piosenki „Elle panique”. To naprawdę  ogromny sukces. Jest Pani jedyną  kobietą, która otrzymała w tym roku dwie nagrody. Czy mogłaby nam Pani powiedzieć jakie uczucia towarzyszyły Pani w wieczór rozdania Victorów?

    Olivia Ruiz -  Byłam oczywiście bardzo szczęśliwa. Ale mam już  dwa Victory, które otrzymałam 3 lata temu. I tak sobie pomyślałam, co zrobi moja mama, która trzyma wszystkie statuetki w domu i ustawia je na pianinie. Powiedziałam jej – zobacz, jeżeli tak dalej pójdzie, pianino niedługo się zawali (śmieje się).

    « Miss météores», to Pani najnowszy album, który jest bardzo zróżnicowany, wyrazisty i barwny. Czy mogłaby Pani wytłumaczyć nam tytuł- jakie jest jego znaczenie?

    O. R. - Bardzo polubiłam samo słowo météores, ponieważ oznacza z jednej strony coś nietrwałego, ale jednocześnie meteoryt uderzający w ziemię  zakotwicza się w niej na zawsze. Spodobała mi się ta dwuznaczność. Miss météores to ta laleczka , którą widzicie na okładce mojej płyty i która jest częścią mnie, ale równocześnie  prezentuje przymioty które nie przynależą do mnie(z którymi się nie identyfikuję).

    Może nam Pani powiedzieć skąd czerpie inspirację? Czy jest np. miejsce w którym lubi Pani pracować?

    O. R. - Piszę wszędzie, na ulicy, w hotelu, w domu. W rzeczywistości nie ma szczególnego  miejsca w którym lubię pracować. Inspiruje mnie raczej czyjaś twarz, mebel czy pejzaż. Zazwyczaj notuje kilka słów na kartce, a następnie wracam i pracuję u siebie.

    Czy słyszała Pani jakieś opinie dotyczące polskiej publiczności?

    O. R. - Nie słyszałam żadnych opinii. Byłam już raz w Polsce i  zwiedziłam wtedy  Warszawę i Kraków. Byłam zachwycona, szczególnie ludźmi , ponieważ wtedy,  jakieś 10 lat temu, byłam niesamowicie ciepło przyjęta. Mam więc nadzieję, że tego wieczoru publiczność będzie przypominała ludzi, których spotkałam gdy pierwszy raz przybyłam do Polski.

    My również. A czy próbowała już Pani polskiej kuchni?

    Tak. Bardzo dobrze pojedliśmy i wczoraj i dzisiaj (znowu). Mam nadzieję,  że uda mi się zabrać kilka przepisów w swoich walizkach (znowu się śmieje).

    Jak to się stało, że wyjechała Pani do Burkina Faso?

    Mój brat jest psychologiem i organizuje misje humanitarne. Ja pomogłam mu wypromować we Francji pięciu młodych raperów, a dzięki pieniądzom, które udało nam się zdobyć, mój brat był w stanie zrekonstruować szkołę w Burkina Faso. Wczoraj właśnie wrócił. To bardzo piękny projekt, który będzie kontynuowany, ponieważ teraz będziemy zapewniać zaplecze audiowizualne i muzyczne dla tej szkoły.

    Czy chciałaby Pani wrócić do Polski?

    Och bardzo bym chciała. Zresztą Anna, która nas przyjęła, zaprowadziła nas na plac koło Hali Ludowej i powiedziała że następnym razem gdy przyjadę zagram tam. Myślę że jest ona troszeczkę zbyt optymistyczna, ale bardzo bym chciała jeszcze wrócić nawet grając na tej samej scenie, na której zagramy dzisiejszego wieczoru.

    Olivia Ruiz jest popularna francuska piosenkarką. Swoją przygodę ze sceną zaczęła bardzo wcześnie, a to dzięki ojcu, który również jest muzykiem. W wieku lat 15 była już członkiem grupy Five. Potem zaczęła karierę solową. Do tej pory wydała trzy albumy: J'aime pas l'Amour (2003), La Femme Chocolat (2005),  Miss Météores (2009).

    Wywiad przeprowadziła Natalia Kędzia.

Utworzono: 2010-05-16 23:37:21